DZIEŃ DZIECKA!

Najlepszego! Wszystkim dzieciom! Małym, średnim i dużym! A jak z nami bywa to wiecie…

Czasami można zwariować i nawet Arnold sobie nie radzi 🙂

Większe dzieci lubią inną zabawe… 

A jeszcze większe taką… 🙂

A teraz dedykacje:

1. Dla najmłodszych:

2. Dla średnich:

3. Dla najstarszych:

 

 

Międzynarodowy Dzień Dziecka to święto wszystkich dzieci na całym świecie.
W Polsce i w innych krajach słowiańskich (np.: Czechy, Słowacja, Ukraina) obchodzone jest 1 czerwca od roku 1952. Jego inicjatorem była organizacja zwana „The International Union for Protection of Childhood”, której celem było zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom z całego świata. Nie we wszystkich krajach świata święto obchodzone jest tego samego dnia. ONZ obchodzi „swój” Dzień Dziecka 20 listopada w rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka w roku 1959 oraz Konwencji o prawach dziecka w roku 1989. Francuski odpowiednik Dnia Dziecka to Święto Rodziny, celebrowane 6 stycznia. Japońscy chłopcy świętują 5 maja, a dziewczynki 3 marca. 5 maja, czyli w Dniu Chłopca przed swoimi domami Japończycy wywieszają zrobione z papieru karpie (zwane Koinobori albo Satsuki-Nobori). Karpie te symbolizują rodziców – ojciec to karp czarny, matka czerwony – niebieski karp symbolizuje syna, ilość karpi niebieskich wskazuje na liczbę potomków męskich w danej rodzinie. Siła karpi kojarzona jest z chłopcami. W Turcji dzieci obchodzą swoje święto 23 kwietnia. W Polsce od 1994 w Dzień Dziecka (1 czerwca) obraduje Sejm Dzieci i Młodzieży.

DS

DS_Citroën

Patrząc na niego trudno w to uwierzyć. Citoren DS powstał pół wieku temu. Innowacyjne projekty samochodów z reguły marnie kończą. Lista samochodów, które wyprzedziły swoją epokę jest prawie tak długa, jak niezrozumianych poetów, którzy zyskali sobie wielką sławę – pośmiertnie. Citroen DS miał dużą szansę na niej się znaleźć. Ustawiony przy jakimkolwiek innym samochodzie ze swojej epoki wyglądał jak latający spodek obok „kukuruźnika”. Wielką premierę miał na paryskim salonie samochodowym w 1955 roku. Publiczność przywitała go z entuzjazmem, jak prawdziwą gwiazdę. Pierwszego dnia zebrano przeszło 12 tysięcy zamówień na najnowszy model Citroena. Nikomu nie przeszkadzała wysoka cena. Magnetyczny czar zaawansowanej konstrukcji i futurystycznej karoserii powodował, że ludzie łatwo sięgali po portfel. Nadwozie sprzeniewierzało się wszelkim konwenansom. Nie miało ani potężnej, chromowanej atrapy, ani ogonów na tylnych błotnikach. Zderzaki były delikatne jak włos. Miało aerodynamiczny, zwężający się ku tyłowi kształt. Nie było ani jednej zbędnej ozdoby. Lekkości nadawała duża powierzchnia szyb. Lekki dach z tworzywa sztucznego dopełniał całości. Futurystycznej aury przydawała jednoramienna kierownica i niezwykle skuteczne hamulce uruchamiane przyciskiem w podłodze.

Citroen-ds-cabrio-1957

Równie dobrze radziło sobie w rajdach. 

Auto miało współczynnik oporu czołowego Cx równy 0,38. Samochody stawiające równie niski opór powietrzu rozpowszechniły się dopiero w latach 80. XX wieku! Wysmakowaną sylwetkę wyrysował Flaminio Bertoni. Był jednym z najzdolniejszych projektantów, jakich miał Citroen. Swój talent objawił już w 1934 roku, gdy w ciągu jednej nocy wyrzeźbił w glinie sylwetkę Traction Avant. Współtworzył również spartańską 2CV, która stała się legendą. Nigdy wcześniej w żadnym samochodzie hydraulika nie miała tak wiele do powiedzenia. Najsłynniejsze było oczywiście hydropneumatyczne zawieszenie, które pozwalało regulować prześwit samochodu w zakresie od 9 do 28 cm. Rzadziej pamięta się, że centralna instalacja hydrauliczna miała swój udział w pracy sprzęgła, tarczowego układu hamulcowego, wspomagania kierownicy oraz przy zmianie biegów. Po dwu latach Citroen wypuścił uproszczoną wersję ID, w której z całej instalacji hydraulicznej zostało tylko zawieszenie. Kolejną odmianą było obszerne kombi z 1959 roku. Kolekcjonerzy najwyżej cenią sobie dwudrzwiowy kabriolet budowany przez firmę nadwoziową Chapron. Legendę auta budowali jego sławni użytkownicy, tacy jak generał Charles de Gaulle, który opancerzoną „deesą” umknął przed zamachowcami w miasteczku Petit Clement w 1961 roku. Citroen DS był również podarkiem dla papieża Jana XXIII.

1957_citroen_ds_19_16_sb

Citroen_ds_02-1024

Samochód był komfortowy, ale lekki, dlatego rzadko dawała o sobie znać jego słaba strona – silnik o pojemności 1,9 l i mocy 70 KM wyjęty prosto spod maski przedwojennego Traction Avant.

Alain Delon też lubił DS… 🙂

W 1965 roku został zastąpiony mocniejszym, studziewięciokonnym o pojemności 2,2 l. Trzy lata później, po mariażu z firmą Panhard unowocześniono nadwozie. Z przodu pojawiła się druga para reflektorów, która sprzężona była z układem kierowniczym i doświetlała zakręt. Po kolejnych pięciu latach wprowadzono silnik o mocy 124 KM oraz odmianę z wtryskiem benzyny o mocy 130 KM. W 1975 roku zakończyła się produkcja DS. Ogółem powstało blisko półtora miliona tych aut. Prowadząc dziś DS można narzekać na zbyt miękkie zawieszenie, za słaby silnik i ogólne „rozbujanie” auta. Nie zmienia to jednak faktu, że od pamiętnego salonu paryskiego sprzed pół wieku nie pojawił się samochód, który tak daleko wybiegałby w przyszłość.

DSCN1300

Tutaj posłuchajcie co dziennikarze Top Gear myślą o DS.

W tym roku Citroën obchodzi 90 rocznicę powstania firmy, a 5. stycznia 2009 roku upłynęło 131 lat od chwili narodzin André Citroëna. Ten rok dla francuskiego producenta oznacza wiele zmian marketingowych, w ramach których zmodernizowane zostało logo, a także ujawniono plany wprowadzenia na rynek nowej serii samochodów z oznaczeniem DS. Tak więc przyszedł czas na wielką reaktywację. Francuzi zakochani w swoim samochodzie, na targach moto w Genewie pokazali nową wersję DS. Jest inna. Dopasowana do wymogów współczesnego rynku moto, ale musicie przyznać jest piękna. Najpierw pojawić ma się wersja 3d, potem będzie cabrio i może coś jeszcze. Generalnie ‚cytryniarze’ planują wprowadzenie na rynek pierwszego modelu w 2010 roku, a modele DS mają reprezentować segmenty B, M1 i M2, co oznacza, że ich wielkość w kategorii małych aut będzie odpowiednikiem modeli C2/C3, w klasie średniej niższej – C4 i klasie średniej – C5.

IMG_0515

IMG_0514

Co myślicie? My uważamy, że to będzie rewolucja. Stylistyka jest olśniewająca. Zresztą wystarczy spojrzeć na c4 (takim jeżdzimy :)) czy c5. To są śliczne autka! Tutaj czekajcie z nami na premierę: http://www.dsinside.citroen.com/pl/

A gdyby ktoś chciał oryginał to… http://www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C8824910

My mamy taki :))

17072008(005)

Kings of Lion

KingsOfLeon08

5 lipca podczas Heineken Open’er, gdzie z pewnością będziemy wystąpi kapela, która zawróciła nam w głowach! Amerykański band KINGS OF LION!  Utwór ‚Sex on fire’ otrzymał Grammy i to on zapoczątkował aktualną fale popularności, zresztą co tu mówić sami posłuchajcie:

Kings of Leon to obecnie najbardziej pożądany koncertowo zespół świata. Ostatnie miesiące są dla nich jednym nieustającym pasmem zwycięstw. Wczoraj stali się zespołem, który sprzedał najwięcej płyt w formie elektronicznej w historii Wysp Brytyjskich, przedwczoraj odebrali nagrodę Grammy za utwór „Sex On Fire”, a kilkanaście dni temu zdobyli dwie nominacje do BRIT Awards. W Wielkiej Brytanii najnowszy album zespołu pokrył się poczwórną platyną, a single „Use Somebody” i wcześniej wspomniany „Sex On Fire” od ponad dwudziestu tygodni okupują listy przebojów.

W skład zespołu z Nashville wchodzi czterech panów Followill – bracia Caleb, Nathan i Jared oraz ich kuzyn Matthew. Początkowo nic nie zapowiadało tak szybkiego światowego sukcesu formacji. Ich pierwszy album pt. „Youth and Young Manhood” wydany w 2003 roku spotkał się z ciepłym przyjęciem głównie w Europie. Mimo muzyki zakorzenionej silnie w tradycji amerykańskiego rocka media zwróciły uwagę na dobrze zapowiadających się młodych muzyków, a The Strokes i U2 zaprosili zespół na wspólne trasy. Drugi album pt. „Aha Shake Heartbreak” zawierał takie single jak „The Bucket”, „Four Kicks” i „King Of The Rodeo”. Powiew świeżości, jaki ze sobą niosły potwierdził już wcześniej pojawiające się głosy, że siły braci Followill nie można lekceważyć. Kiedy w 2007 roku wyszedł trzeci album pt. „Because Of The Times” dziennikarze Rolling Stone zastanawiali się jak dobrym zespołem mogą jeszcze stać się Kings of Leon. Wydawało się przecież, że wyprzedając nowojorskie Radio City Music Hall oraz O2 Arena w Londynie, czy występując jako headliner na Glastonbury i Oxygen osiągnęli już wszystko. A jednak ich czwarty studyjny album przebił sukces nie tylko ich wcześniejszych płyt, ale także stał się jednym z ważniejszych w historii rocka. „Only By The Night” to kontynuacja poprzednich osiągnięć, ale także wzniesienie twórczości Kings of Leon na jeszcze wyższy poziom muzycznego rzemiosła. Nagrany w Nashville, świetnie brzmiący album, miejscami intrygujący, miejscami porażający energią przepełniony jest porywającymi melodiami. Wszystkie pokładane w zespół nadzieje teraz spełniły się. Płyta od początku do końca przykuwa uwagę, a hity takie jak „Sex On Fire” czy „Use Somebody” już przeszły do historii jako jedne z najlepszych utworów 2008 roku. Duży wpływ na zespół miały też wcześniejsze trasy z tytanami rocka takimi jak Bob Dylan, czy Pearl Jam, bo mimo intymnego klimatu kompozycji, świetnie sprawdzają się one podczas wielkich koncertów. Dzięki temu Kings of Leon wkroczyli do grona najważniejszych rockowych formacji XXI wieku.

Od momentu wydania „Only By The Night” wokół Followillów rozpętała się medialna burza. Stacje muzyczne na zmianę transmitują ich teledyski, zdjęcia zespołu zdobią okładki pism muzycznych, a single od wielu, wielu tygodni goszczą na listach przebojów. Nie sposób uciec przed ich muzyką, wręcz przeciwnie – o występie Kings of Leon marzą dziesiątki tysięcy fanów na całym świecie. Polscy fani już niedługo spełnią swoje marzenia.