Gran Derbi – 10.12.2011!

Marzenia się spełniają… sometimes (dzięki Agata :)) Na całe szczęście, bo 10 grudnia 2011 roku mogliśmy usiąść na Santiago w Madrycie i ściskając kciuki dopingować Barce w Gran Derbi z Los Blancos. Skończyło się tak jak miało się skończyć – 1-3 dla Blaugrany i mogliśmy świętować do rana w dzielnicy Salamanca naszą Viktorię! Teraz czas się wybrać na GD do Barcelony!

Lufthansa to nie Turkish Airlines (sponsor Barcy), ale jakość jest ważna – nie możemy się spóźnić!

Uwielbiamy te widoki. Och ach 🙂

Emocje rosną. Biali śpiewają i świętują, wierzą w słowa Mourinho… Slepcy, wierzą głupiemu 🙂

Dla kurażu podwójna Whisky bez lodu i do loży!

Wprawne oko dojrzy głowki naszych. Visca el Barca!

Zaczynamy!

Kiepskie złego początki. Dostajemy gola w 1 minucie, ale wiemy jak się wszystko skończy 🙂

Leo Messi strzela minimalnie niecelnie z rzutu wolnego

Cesc strzela po podaniu Alvesa na 2-1!

Messi z piłką, Xavi w tle i Abidal.

Pamiątka na całe życie!

Barca w Kijowie o 20.45!

Dzisiaj wielki mecz w Kijowie. o 20.45 nasza Barca walczy z Dynamo! W tym spotkaniu Blaugranie wystarczy tylko remis, aby awansować do 1/8 finału Ligi Mistrzów, lecz słowo ”tylko” to nie znaczy tak mało, bo Dynamo to klub, który gra naprawdę bardzo dobrze i na pewno trudno będzie wygrać. Obecnie FC Barcelona prowadzi w grupie z dorobkiem 8 punktów, tuż za nią jest Inter Mediolan, który ma 6 punktów, na trzeciej pozycji znajduje się Rubin Kazań, który również ma 6 punktów i niestety najsłabiej idzie klubowi z Kijowa, ponieważ póki co Dynamo zdobyło 5 pkt, lecz i tak jeszcze nic nie jest stracone, gdyż w tej grupie wszystko jest możliwe.

El Clásico – już jutro o 19!

Dwa razy w roku spotkania Barcelony z Realem elektryzują kibiców futbolu na całym świecie. Jeśli jednak uznać, że każde Gran Derbi jest wyjątkowe, to rozgrywane w najbliższą niedzielę będzie wyjątkowe podwójnie.

Do poprzedniego starcia doszło ponad pół roku temu. 2 maja na Santiago Bernabeu w Madrycie nawet miejscowa publiczność musiała nagrodzić przyjezdnych piłkarzy brawami. Barcelona nie pozostawiła cienia wątpliwości, komu należy się tytuł mistrza Hiszpanii. Cały sezon w wykonaniu piłkarzy Pepa Guardioli był niezwykły i nawet wpadka w Madrycie raczej nie odebrałaby im ostatecznego zwycięstwa, jednak zawodnicy Blaugrany nie zamierzali zadowalać się półśrodkami. Co prawda uderzenie Gonzalo Higuaina wyprowadziło Real na prowadzenie, jednak po strzałach Thierry’ego Henry i Carlesa Puyola Barca wygrywała. Jeszcze przed przerwą na 3:1 podwyższył Leo Messi. Po zmianie stron gol Sergio Ramosa dał jeszcze gospodarzom nadzieję, ale odpowiedź Henry była natychmiastowa. Leo Messi i Gerard Pique dopełnili dzieła zniszczenia ustanawiając wynik na 6:2. Dumni piłkarze Realu kręcąc głowami musieli przyznać dziennikarzom, że tego rywala w dobrej dyspozycji po prostu nie da się zatrzymać.

W kolejnych tygodniach doszło do wydarzeń, które sprawiają, że niedzielny mecz będzie miał wyjątkowy smak i jest oczekiwany przez sympatyków piłki nożnej z wyjątkową niecierpliwością. Jeszcze w maju na rzymskim Stadionie Olimpijskim Barcelona pokonała 2:0 Manchester United w finale Ligi Mistrzów, tym samym detronizując angielskiego potentata i sięgając po tytuł najlepszego klubu Europy. Kolejne tygodnie przyniosły niezwykłą ofensywę transferową Realu Madryt. Florentino Perez, który na początku dekady sprowadzał na Santiago Bernabeu największe gwiazdy światowego futbolu, wrócił na stanowisko prezydenta Królewskich i zadbał o to, by fani znów mogli ekscytować się grą największych z największych. Do hiszpańskiej stolicy w ciągu transferowego lata trafili dwaj ostatni zdobywcy Złotej Piłki dla najlepszego gracza Europy: Kaka i Cristiano Ronaldo, a także min. Xabi Alonso, Karim Benzema, Raul Albiol oraz Alvaro Arbeloa.

Zobaczymy zatem starcie aktualnie najlepszej drużyny Europy – eksperci zastanawiają się, czy wreszcie po 20 latach zwycięzcy Ligi Mistrzów uda się obronić tytuł – z naszpikowanym gwiazdami Realem, do którego bez wątpienia pasuje tytuł współczesnego „dream teamu” numer jeden. Czy już w pierwszym sezonie po spektakularnych transferach Królewscy zdołają prezentować poziom Barcelony? Specjaliści zwracają uwagę, że dzisiejszy Real jest budowany znacznie rozważniej niż drużyna „galacticos” sprzed lat, że z dużo większą harmonią dba się o wzmocnienia poszczególnych formacji. Nie powinno zatem już dojść do sytuacji, w której olbrzymi potencjał ofensywy zostanie zmarnowany przez brak odpowiedniej klasy defensorów i speców od czarnej roboty w środku pola. Warto też pamiętać, że Guardiola nie zastosował dewizy, która mówi że zwycięskiego składu się nie zmienia. Po bardzo udanym sezonie Katalończycy ściągnęli z Interu Mediolan Zlatana Ibrahimovica, w ramach rozliczenia oddając mediolańczykom Samuela Eto’o.

Real przystępuje do „El Classico” jako lider – po jedenastu kolejkach ma punkt przewagi nad Barceloną. W przeciwieństwie do niepokonanej w lidze Barcy ma na koncie porażkę z Sevillą, jednak poza tym zremisował tylko raz i wygrał dziewięciokrotnie. Katalończycy u siebie są bezbłędni, jednak z trzech ostatnich wyjazdów przywozili tylko po punkcie i dlatego w niedzielę wystąpią jako druga drużyna w tabeli. O ile podział punktów na stadionie Valencii nie był zaskoczeniem, remisy z Osasuną i Athletic Bilbao pozostawiły pewien niedosyt. W dodatku w ostatnich dniach najpopularniejszym piłkarzem Barcelony stał się Thierry Henry. Niestety świetny francuski napastnik nie zapracował na rozgłos pięknymi bramkami, a oszustwem, którego dopuścił się w meczu eliminacji mistrzostw świata z Irlandią. Po jego zagraniu ręku Trójolorowi strzelili gola decydującego o awansie na mundial w RPA i przez najbliższe tygodnie Francuz musi spodziewać się feerii gwizdów na każdym stadionie poza Camp Nou. Na szczęście dla niego i dla Barcelony Katalończycy w niedzielę będą gospodarzami (za Canalplus.pl).

Więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/El_Clásico