Everything starts here

Berlin jest dla wielu miejscem kultowym. Mieszanką wielkiej kultury i alternatywnego stylu życia, muzyki Davida Bowie i muzeów jak Neue Nationalgalerie przy Potzdammer Strasse, gdzie wystawiano zbiory m.in. nowojorskiej MOMO. Berlin jest też miejsce, w którym jakimś dziwnym sposobem czuje się terror, nie jest to przyjazne miasto, coś w tym jest. Tym razem – przy kolejnych odwiedzinach gdzie spotkaliśmy się z naszym przyjacielem z Cleveland – Joe, postanowiliśmy ‚wpaść’ na Stadion Olimpijski, tak pamiętny z letnich Igrzysk w 1936 roku.

200px-Olympic_logo_1936

Berlin36-2

Jest tak jak było – po niemiecku – sucho, cicho, ocieżale, brakuje tylko ‚pewnych’ okrzyków… tu rodziła się historia, zresztą spójrzcie sami i poczytajcie troche kart historii.

DSCN2727

DSCN2732

DSCN2733

DSCN2737

DSCN2742

DSCN2743

DSCN2746

DSCN2748

Karty historii… Już w 1916 r. w Berlinie miały się odbyć igrzyska olimpijskie, jednak z powodu I wojny światowej zostały one odwołane. Mimo protestów opinii publicznej i środowisk sportowych igrzyska w nazistowskich Niemczech doszły do skutku. Przed ich rozpoczęciem część krajów rozważała możliwość zbojkotowania imprezy i rozegrania konkurencyjnych zawodów. Do organizacji igrzysk kandydowała również Barcelona. Gdy okazało się, że organizację powierzono Niemcom, w Barcelonie chciano zorganizować Olimpiadę Ludową. Zjechało się wielu sportowców. Jednak na dzień przed rozpoczęciem rozpoczął się bunt generała Franco. Po zapewnieniach organizatorów berlińskich igrzysk, że zawody zostaną przeprowadzone w myśl zasad olimpijskich, oraz przy jednoczesnych gwarancjach złagodzenia polityki rasistowskiej (w reprezentacji Niemiec wystąpili florecistka Helene Mayer i hokeista Rudi Bali, a na czele komitetu organizacyjnego stanął dr Teodor Levalda – wszyscy pochodzenia żydowskiego). Po raz pierwszy wydarzenia z aren olimpijskich były filmowane oraz transmitowane w telewizji. Niektóre reprezentacje narodowe (m.in. Włochy, Francja, Bułgaria, Kanada) z wyjątkiem brytyjskiej i japońskiej, podczas wejścia na arenę wykonywały salut rzymski, będący wówczas pozdrowieniem olimpijskim. Nazistowska propaganda zinterpretowała jednak ten gest jako pozdrowienie ku czci Hitlera. Program igrzysk poszerzono o nowe dyscypliny: kajakarstwo, koszykówkę oraz piłkę ręczną (baseball i szybownictwo były konkurencjami pokazowymi).

Bohaterem zawodów lekkoatletycznych był czarnoskóry Amerykanin Jesse Owens, zdobywca 3 złotych medali w konkurencjach indywidualnych – bieg na 100 i 200 m oraz skok w dal i czwartego w sztafecie 4×100 m. W biegach długodystansowych bezkonkurencyjni byli biegacze fińscy zdobywając 5 z 6 medali na dystansie 5 000 i 10 000 m. Wśród kobiet gwiazdą była Holenderka Hendrika Mastenbroek, zdobywczyni 3 złotych medali. Wielki zawód gospodarzom sprawili futboliści, którzy w ćwierćfinale turnieju piłkarskiego przegrali z Norwegią, nowicjuszem w tej dyscyplinie sportu.

Polacy wypadli nieźle, Medale zdobyli: Srebrne: Henryk Leliwa-Roycewicz, Seweryn Kulesza, Zdzisław Kawecki – jeździectwo – wszechstronny konkurs konia wierzchowego – drużynowo; Stanisława Walasiewicz – bieg na 100 m; Jadwiga Wajsówna – rzut dyskiem Brązowe: Maria Kwaśniewska – rzut oszczepem; Władysław Karaś – strzelectwo – strzelanie z karabinka małokalibrowego na 50 m; Jerzy Ustupski, Roger Verey – wioślarstwo – dwójka podwójna.

W tym roku – za 46 dni – odbędą się tutaj 12 IAAF Mistrzostwa Swiata w lekkiej atletyce: http://www.berlin2009.org/1-1-home.html

Już w 1916 r. w Berlinie miały się odbyć igrzyska olimpijskie, jednak z powodu I wojny światowej zostały one odwołane. Mimo protestów opinii publicznej i środowisk sportowych igrzyska w nazistowskich Niemczech doszły do skutku. Przed ich rozpoczęciem część krajów rozważała możliwość zbojkotowania imprezy i rozegrania konkurencyjnych zawodów. Do organizacji igrzysk kandydowała również Barcelona. Gdy okazało się, że organizację powierzono Niemcom, w Barcelonie chciano zorganizować Olimpiadę Ludową. Zjechało się wielu sportowców. Jednak na dzień przed rozpoczęciem rozpoczął się bunt generała Franco. Po zapewnieniach organizatorów berlińskich igrzysk, że zawody zostaną przeprowadzone w myśl zasad olimpijskich, oraz przy jednoczesnych gwarancjach złagodzenia polityki rasistowskiej (w reprezentacji Niemiec wystąpili florecistka Helene Mayer i hokeista Rudi Bali, a na czele komitetu organizacyjnego stanął dr Teodor Levalda – wszyscy pochodzenia żydowskiego). Po raz pierwszy wydarzenia z aren olimpijskich były filmowane oraz transmitowane w telewizji. Niektóre reprezentacje narodowe (m.in. Włochy, Francja, Bułgaria, Kanada) z wyjątkiem brytyjskiej i japońskiej, podczas wejścia na arenę wykonywały salut rzymski, będący wówczas pozdrowieniem olimpijskim. Nazistowska propaganda zinterpretowała jednak ten gest jako pozdrowienie ku czci Hitlera. Program igrzysk poszerzono o nowe dyscypliny: kajakarstwo, koszykówkę oraz piłkę ręczną (baseball i szybownictwo były konkurencjami pokazowymi).
Bohaterem zawodów lekkoatletycznych był czarnoskóry Amerykanin Jesse Owens, zdobywca 3 złotych medali w konkurencjach indywidualnych – bieg na 100 i 200 m oraz skok w dal i czwartego w sztafecie 4×100 m. W biegach długodystansowych bezkonkurencyjni byli biegacze fińscy zdobywając 5 z 6 medali na dystansie 5 000 i 10 000 m. Wśród kobiet gwiazdą była Holenderka Hendrika Mastenbroek, zdobywczyni 3 złotych medali. Wielki zawód gospodarzom sprawili futboliści, którzy w ćwierćfinale turnieju piłkarskiego przegrali z Norwegią, nowicjuszem w tej dyscyplinie sportu.
Polacy wypadli nieźle, Medale zdobyli:
Srebrne: Henryk Leliwa-Roycewicz, Seweryn Kulesza, Zdzisław Kawecki – jeździectwo – wszechstronny konkurs konia wierzchowego – drużynowo; Stanisława Walasiewicz – bieg na 100 m; Jadwiga Wajsówna – rzut dyskiem Brązowe: Maria Kwaśniewska – rzut oszczepem; Władysław Karaś – strzelectwo – strzelanie z karabinka małokalibrowego na 50 m; Jerzy Ustupski, Roger Verey – wioślarstwo – dwójka podwójna.

Empire of the sun

Listen to this guys! Cool, yeah! Swietny kawalek, jeden i drugi, i trzeci – jak oni to robia, patent prosty, a zawsze cos tak swiezego, nowego i krecacego! Well done aussie boys!

Empire+of+the+Sun

Chłopaki pochodzą z Australii, są mocno zakręceni – zresztą to widać, ale muza – pierwsza liga! Luke Steele to The Sleepy Jackson a Nick Littlemore – Pnau, imiona sceniczne zaczerpneli z książki J.G. Ballarda z 1984 roku pod tym samym tytułem co nazwa zespołu, a film znacie: https://discoverunknown.wordpress.com/2009/06/28/imperium-slonca/

Steele i Littlemore spotkali się w roku. Od tamtego czasu razem eksperymentowali z muzyką. W pewnym momencie postanowili stworzyć zespół – tak narodziło się Empire of the Sun. Ich pierwszy singiel, Walking on a Dream, ukazał się 30 sierpnia 2008 roku. Doszedł do 10. miejsca na australijskiej liście przebojów, i także pojawił się w Top 10 na serwisie iTunes. Drugi singiel, We are the people, nie osiągnął aż tak wysokiej pozycji na rodzimej liście. Oba single są promowane przez teledyski, w których członkowie zespołu noszą charakterystyczne stroje. Debiutancki album o tytule Walking on a dream został wydany 4 października 2008.

z6480410X

Na kilka dni przed jego premierą na serwisie MySpace zostało udostępnionych sześć utworów z płyty. W czerwcu 2009 roku odbyła się premiera trzeciego singla – Standing on the Shore. W przeciwieństwie do pozostałych dwóch teledysków, które zostały nagrane w Szanghaju (Walking on a Dream) i w Meksyku (We are the People), kręcony był w ojczystym kraju muzyków – Australii.

Imperium słońca!

empire_of_the_sun

To był jeden z filmów naszego dzieciństwa! Piękny obraz i kto w nim grał! Pamiętacie?! Pierwsza wielka rola młodego wtedy Christiana Bale’a i to jaka! Joe Pantoliano, John Malkovich, Ben Stiller, a za kamerą stanął nie kto inny jak Steven Spielberg, to było w 1987 roku.

empire of the sun

Teraz natchnieni filmem i kulturą wschodu, fajny band – empire of the sun – nagrali swój nowy kawałek. I co możemy powiedzieć – nic jak tylko to, że wykonali kawał świetnej roboty! Utwór jest znakomity, słuchając go od razu poprawia nam się nastrój, tupiemy lekko nóżką – po prostu fajna piosenka – good job guys!

Billie jean is not my lover…

michael_jackson_wall

Dzisiaj odszedł rzekomy „król popu”. Mieliśmy o tym nie pisać ale jak już nawet towarzystwo z golfów trójek zamiast słuchać radia eski słucha dzisiaj beat it, a sąsiad w pracy zamiast techno na full, słucha „they don’t really care about us” to nie wypada nam też o tym nie wspomnieć! Można go nie lubieć za to, że jak na prawdziwego bogatego murzyna mu odbiło i zmienił kolor skóry, wybudował największą posiadłość na świecie do której wchodziły uśmiechnięte dzieci, a wychodziły popłakane i obłąkane, za jego maski na twarzy… Jednak nie sposób powiedzieć, że się go nie szanuje. Michael Jackson zrobił więcej dla muzyki niż wszystkie obecne gwiazdy zrobią razem wzięte przez najbliższe 50 jak i więcej lat. Każdy zna: „Thriller”, „Beat it”, „Billie Jean”, „Smooth Criminals”, „We are the world”. Legendarny Fred Astair gratulował mu jego słynnego ruchu, a raczej kroku tanecznego „MoonWalk”. Był inspiracją dla wszystkich obecnych gwiazd cały układ Justina to Jackson, to samo z wszystkim tancerzami 21 wieku. Na pewno skończyła się jakaś era dla muzyki, coś w rodzaju śmierci Elvisa i jesteśmy pewni, że legenda Michaela rozwinie się do podobnego rozmiaru. Można zdecydowanie powiedzieć, że Pieniądze Szczęścia Nie Dają…

sklejka jackson

Michael Jackson znalazł się prawie na wszystkich dzisiejszych wydaniach dzienników na świecie! A teraz czas na troche muzyki, bo to w końcu był Michael…

kultowy thriller …

Na jego teledyskach nie zabrakło gwiazd, sama Naomi Cambell była jego partnerką w „In the Closet”, a Magic Johnson i Eddie Murphy grali u niego w „Remember the Time”.

I na koniec mała ankieta, Michael RIP!